Wydanie/Ausgabe 130/06.02.2024

21 stycznia 1945 r. jest datą wkroczenia sowietów na ziemię dobrodzieńską, jednak w odróżnieniu od innych lokalizacji historyczne fakty są przemilczane a niejednokrotnie fałszowane. Mimo upływu 79 lat zdołałem uratować od zapomnienia, tamte tragiczne dni wierząc, że w końcu lokalna historia zostanie skorygowana zgodnie z faktami i rozszerzona o informacje, do jakich nie dotarłem.

Czy walczono o Dobrodzień?

Dobrodzień i okolice Przewodnik turystyczny Trasa piesza w obrębie miasta Dobrodzienia (2019).  „21 stycznia 1945 roku do Dobrodzienia [Guttentag] wkroczyły oddziały wojsk radzieckich, …. Nie odnotowano walk o miasto, …….. Ostrzał wojsk radzieckich został skierowany głównie na budynek szkoły katolickiej z 1909 roku przy ulicy Oleskiej.”.

W innej publikacji tego autora (Historia Dobrodzienia w datach do 2004 r.( P. Mrozek) czytamy: „Dnia 21 stycznia 1945 r. po kilkugodzinnym ostrzale, do miasta wkroczyły wojska radzieckie, ….”.

Nie trzeba wiedzy wojskowej, aby uznać, że jedna z tych informacji nie jest prawdziwa. Prawdą jest, że wjeżdżający czołg wystrzelił w wejście szkoły, po którego bokach wisiały pionowe banery ze swastyką. Czy aby na pewno nie walczono? Nie wydaje się logiczne, że Rusy do niebronionego miasta nie wchodzą, tylko przez kilka godzin ostrzeliwują.

   

Po krótkim przeszkoleniu do obrony Heimatu przystąpili młodzi i starzy. (fot. domena publiczna)

„…5 sierpnia — z inicjatywy I Korpusu Pancernego Wojska Polskiego przed gmachem sądu ustawiono nietypowy pomnik — jest to radziecki czołg T-34 zniszczony przez niemiecką obronę miasteczka Gutentag (Dobrodzień). Czołg stoi po dziś dzień, lecz z polskimi znakami rozpoznawczymi. …”. Źródło Tomasz Marcin Dudziński „GRUSS AUS GLEIWITZ_09 1945 upadek Gleiwitz początek Gliwic_SBC”.

Sowiecki czołg zniszczony przez Volkssturm na przedpolach Guttentag, po „ukoszernieniu” na polski stoi, jako pomnik w Gliwicach przed sądem. Fot. Jarosław Grządka

 Kolejny dowód na walki pod Guttentag:

Żołnierz Ewald Wolters, urodzony 10 grudnia 1908 r. w Benndorf, zamieszkały w Delitzsch, żonaty z Elfriede Marie z domu Wilhelm, od stycznia 1945 r. uznawany był za zaginionego. Żona i troje dzieci dowiedziały się o jego losach dopiero w 1949 roku. Towarzysz Ewalda Woltersa, Erich Struensee, również pochodzący z Delitzsch, złożył oświadczenie pod przysięgą: „W nocy z 21 na 22 stycznia 1945 roku nasz Oddział znalazł się w pułapce. Żołnierz Wolters leżał w rowie obok mnie. Był ogień czołgów i piechoty wroga. Musieliśmy podjąć próbę ucieczki. Kiedy poprosiłem mojego towarzysza Woltersa, aby wyskoczył ze mną z rowu, aby wydostać się z tej niebezpiecznej sytuacji, powiedział tylko: „Moja żona i moje dzieci”. Upadł. W blasku płonącej wioski widziałem wyraźnie, że został postrzelony w klatkę piersiową. Jego postawa i ostatnie słowa pokazały mi, że nie żyje. Musiałem wraz z innymi towarzyszami wydostać się z niebezpiecznej sytuacji, nie mogłem już się nim opiekować ani odbierać mu żadnych rzeczy. Walki toczyły się pod Guttentag koło Oppeln”. Źródło: Stadtarchiv Delitzsch  (tłumaczenie maszynowe)

Z sowieckich źródeł:

Иванов дмитрий павлович (27.5.1923, город Спасск …

Iwanow Dmitrij Pawłowicz (27.05.1923, miasto Spassk, 20 stycznia 1945 wyróżnił się w walkach o wieś Boronów (k. Częstochowy), podczas przeprawy przez Odrę oraz w bitwie na przyczółek w pobliżu miasta Guttentag (obecnie Dobrodzień, Polska).

„…nasze wojska walczyły o zajęcie miast Kreizburg, Pitschberg, Landsberg, Rosenberg, Guttentag i ponad 250 innych osad na terytorium Niemiec…”.

„…W bitwie o miasto Guttentag Iwanow, jako pierwszy wdarł się ze swoim plutonem do miasta, gdzie okopał się na jego obrzeżach. Pomimo zaciekłego oporu wroga i kontrataków, Iwanow powstrzymał atak wroga i jako pierwszy z plutonem rzucił się do ataku…”.

„…W pogoni za wycofującym się nieprzyjacielem 22 stycznia 1945 batalion szturmował miasto Guttentag (Dobrodzień, Polska)…”.  (To, kiedy zdobyto miasto? – przyp. Autora).

„…Z pisma z 26 listopada 1945 r. Jest to potwierdzenie odbioru [z Dobrodzienia] 450 sztuk min, 10 pocisków artyleryjskich, 1 armatki przeciwlotniczej i 1 armatki przeciwpancernej, …”

Obrońcy Guttentag

Mieszkańcy Guttentag po 24 latach ponownie chwycili za broń w obronie swoich domów i rodzin.  „Mongoły idą” – to było hasło dla Volkssturmu, by stawić się do obrony miasta.

Zamiast mundurów żołnierze Volkssturmu mieli na rękawie opaski, aby byli traktowanie zgodnie z konwencjami,  jako wojsko.

Dobrodzienia bronił Volkssturm-Bataillon Guttentag — Kreis Guttentag Gau Oberschlesien

Z niemieckiej relacji:

„… Zgodnie z tym rozkazem, około godziny l w nocy oderwaliśmy się od nieprzyjaciela, wycofując w kierunku Dobrodzienia. Lubecko zostało opanowane przez Rosjan około godziny 3 nad ranem.

Około godziny 7 rano, w dniu 19 stycznia, ugrupowanie bojowe pułkownika Neise osiągnęło Dobrodzień. Miasto to było zabezpieczone polami minowymi i umocnieniami, zbudowanymi wokół Dobrodzienia i na jego ulicach. W sztabie pułkownika Neise zjawił się pan generał Hartmann dowódca VIII korpusu, aby omówić położenie naszych wojsk. Oprócz tego przybył generał Ritter von Hengel w otoczeniu oficerów i podoficerów z zadaniem wzmocnienia, załogi.
W czasie omawiania sytuacji z generałem Hartmannem pan pułkownik Neise zameldował, iż jego bataliony mają zbyt mało karabinów maszynowych i pistoletów maszynowych. Otrzymałem, więc zadanie udania się do dowództwa Grupy Armii po pistolety i karabiny maszynowe. Otrzymałem stamtąd czterdzieści pięć karabinów maszynowych i pięćdziesiąt pistoletów maszynowych, które około godziny 13 w dniu 20 stycznia dostarczyłem do grupy bojowej pułkownika Neise. Pan pułkownik musiał jednak w nocy z 19 na 20 stycznia Dobrodzień opuścić. Tego samego dnia jednak, w godzinach rannych, szturmem ponownie wszedł do tego miasta. …”.
Nieco faktów

Sowieci szli od Lublińca i na wysokości Hadasików zostali zatrzymani przez Volkssturm, którym dowodził doświadczony żołnierz z I Wojny Światowej – żandarm z Guttentag  Johann Fuks. Od południa było obniżenie terenu i stawy, a droga od Lublińca zakręcała przed wysokim budynkiem młyna, pozwalając obrońcom na skuteczny ostrzał. Wysoko w młynie zlokalizowano gniazda karabinów maszynowych. Wcześniej były stanowiska panzerfaustów i artylerii. W centrum miasta na koronie wieży ciśnień też były stanowiska MG-42, których musiało być więcej niż jeden, bo podczas oczyszczania, łuski po wystrzelonych nabojach wynoszono wiadrami. Pierwszy atak Rusów odparto. Dopiero ponowiony atak od Lublińca i wsparty natarciem od Rzędowic sprawił, że obrońcy wycofali się.

 Młyn, w którym urządzono strzelnice karabinów maszynowych

. W panoramie widoczna wieża ciśnień skąd prowadzono ostrzał, a czerwone gwiazdy pokazują skąd nadchodzili sowieci.(Źródło – domena publiczna).

Młodociany grabarz
Johannes Kiwitz po przejściu frontu miał 16 lat. Chował zmarłych zabitych przez Rosjan w Dobrodzieniu.
„… - Prawie codziennie kogoś grzebaliśmy — mówi. - Podział pracy był prosty. Starsi przywozili trupy na wózku, którym przed wojną woziło się warzywa do sklepu, my, młodzi, kopaliśmy groby. A o śmierć było wtedy bardzo łatwo. Pamiętam, chowałem człowieka o nazwisku Gajda. Imię wyleciało mi z pamięci. Szedł do gospodarza po mleko. Na widok Rosjan przestraszył się i schronił się w stodole. To wystarczyłoby go Ruscy znaleźli i zastrzelili….”.

Na cmentarzu w Dobrodzieniu leży 50 pochowanych wtedy osób. Połowa z nich to zamordowani przez Rosjan cywile.

Epilog

Przedstawione wydarzenia stanowią fragment tamtych, które przez blisko 80 lat były ukrywane i fałszowane. Kto fałszował – wiadomo, bo istnieją pisemne dowody głoszonej nieprawdy. Zapewne nie dowiemy się motywów, jakimi się kierowano. Pół wieku temu, a nawet więcej żyli świadkowie i bez trudu można było wiernie odtworzyć niemal godzina po godzinie przygotowania do obrony, przebieg walk i wywołane tym skutki. W Guttentag był „dawny” szpital i szkoła przerobiona na szpital polowy, a podobno również budynek starostwa był rodzajem szpitala, czy miejsca rekonwalescencji lżej rannych. Nie wszyscy w szpitalach zdrowieli i część umierała. Ilu zmarło i gdzie zostali pogrzebani?