Wydanie/Ausgabe 140/22.11.2025

W każdym roku, gdy zbliża się Święto Zmarłych, częściej wspomina się tych co odeszli na zawsze. Rozmawia się też o innych sprawach związanych z tematyką owych świąt. Poruszany jest często bolesny problem zaniedbań na polskich nekropoliach znajdujących się za wschodnią granicą.

Muszę przyznać, że z mieszanymi uczuciami wysłuchuję narzekań dawnych mieszkańców Kresów Wschodnich na opłakany stan cmentarzy w ich stronach. Z jednej strony gotów jestem przyznać im rację. Jeśli cmentarz jest zniszczony i zaniedbany, robi przygnębiające wrażenie. Natomiast gdy na takim cmentarzu pochowana jest osoba bliska, to nastrój przygnębienia zamienia się w zwykłą złość, a niekiedy wręcz we wściekłość. W pełni to rozumiem.

Jest jednak druga strona medalu, która nakazuje nieco inaczej na to spojrzeć. To sposób potraktowania przez tych samych ludzi cmentarzy  poniemieckich na Ziemiach Odzyskanych, na które zabużanie przybyli jako osadnicy. Był to bardzo często pokaz kompletnego zdziczenia. Za przykład niechaj posłuży los nekropolii w Dzierżoniowie, mieście położonym u stóp Gór Sowich, oddalonego o około 50 km od Wrocławia (ten sam los spotkał cmentarze w innych miejscowościach w dorzeczu Odry!).

W 1945 r. przybysze zza Buga zastali w tym mieście 6 cmentarzy. Aż tyle, bo duża była różnorodność religijna wśród mieszkańców Dzierżoniowa. Nie ocalał ani jeden. Jeszcze kilka lat temu istniały pojedyncze grobowce, a właściwie to, co z nich zostało. Były straszliwie splądrowane, zdewastowane i sprofanowane. Służyły..za sypialnie miejscowym menelom, łóżkami były trumny, z których bezceremonialnie usunięto szczątki zmarłych. Lokatorów tego „cmentarnego miasta” mieszkańcy Dzierżoniowie nazywali polskimi zombie lub komedułami bez habitów.

Wczesnym rankiem całe to towarzystwo wyruszało na podbój miejscowych śmietników, aby znaleźć coś, co da się spieniężyć w punkcie skupu. Za zarobione pieniądze kupowali wino marki „Wino”,. Denaturat lub borygo i udawali się do miejsca zwanego parkiem sztywnym. Był to skwerek w centrum miasta, który powstał..po likwidacji kameralnego cmentarzyska kalwińskiego. Gdy go urządzano, jak na ironię, pozostawiono kaplicę cmentarną, obok której pobudowano knajpę ochrzczoną „Barem pod trupkiem”. Wspomniana kaplica służyła bywalcom owego baru za..latrynę (!). Na terenie innego cmentarza wybudowano kinoteatr, a budynek mieszczący niegdyś firmę pogrzebową i zarząd cmentarza przerobiono na.dom kultury! Jeszcze inny cmentarz zniwelowano i wykorzystano teren do budowy  boiska szkolnego. Dzieci uganiając się za piłką, nie wiedzą, że biegają po nieboszczykach.

Nie zlikwidowano tylko cmentarza położonego na obrzeżach miasta. Przeznaczono go na cele grzebalne, co samo w sobie było całkowicie zrozumiałe. Wszak przesiedleńcy musieli gdzieś urządzać pochówki swoim zmarłym.. Zaś na cmentarzu wybranym przez nowych mieszkańców było bardzo dużo miejsca na nowe mogiły - zresztą była możliwość znacznego powiększenia jego powierzchni. Jednak sam sposób, w jaki to czyniono, wołał o pomstę do nieba. Według naocznych świadków działy się tam iście dantejskie sceny, Wiele z nich to gotowe scenariusze do tanich horrorów! Nieboszczyków chowano w poniemieckich grobowcach, zmieniając napisy.. Często robiono to bardzo niechlujnie, tak że do dzisiaj spod liter polskich wyglądają niemieckie. Ba! Wykorzystywano nowe solidne, niemieckie..trumny! Szkielety poprzedników po prostu wyrzucano...na cmentarny śmietnik (!), skąd wywożono je na miejskie wysypisko śmieci. Mieszkańcy okolicznych wiosek nazwali owo wysypisko - kościeliskiem, bowiem nocą psy rozwlekały ludzkie kości po pobliskich polach.

Bulwersujące jest też to, iż te barbarzyńskie praktyki tolerowane były przez  miejscowych duchownych. Jeżeli nawet nie mówili tego otwarcie, to patrzyli przez palce na liczne przypadki profanowania zwłok - wszak uczestniczyli w ceremoniach pogrzebowych!

Ci sami ludzie inaczej traktują przypadki jakiegokolwiek sprofanowania polskich mogił na cmentarzach białoruskich, ukraińskich czy litewskich. To zawsze staje się tematem wielu kazań! No tak, ale na Ziemiach Odzyskanych profanowano zwłoki przeklętych szkopów, do tego heretyków kalwińskich czy innych ewangelików. Zaś na wschodzie, te ruskie bezbożniki dopuszczają się profanacji zwłok Polaków, do tego - o zgrozo - katolików!.