Wydanie/Ausgabe 143/09.05.2026

W dwa tygodnie po szczytowym wzmożeniu moralnym Polaków, jak to Ukraińcy mogą czcić zbrodniarzy, Rzeczpospolita bez żenady obchodzi "narodowe święto powstania śląskiego". Data jest nieprzypadkowa: tego dnia 1922 roku wojsko polskie triumfalnie wmaszerowało do Katowic.
Polacy świętują zajęcie Śląska siłą i wbrew woli mieszkańców. Zaledwie rok wcześniej, 59% Ślązaków i Ślązaczek, postawionych przed fałszywie binarnym wyborem, zagłAosowało przeciwko włączeniu ich kraju do Polski. W moim rodzinnym Bytomiu przeciwnicy aneksji stanowili 75%; w Katowicach, które są w centrum dziesiejszych wspomnień, było to 85%. Polska wbrew wcześniejszym zapewnieniom nie uznała tych wyników ani integralności regionu i w reakcji na wyniki odgrzała wieloletni, krwawy konflikt etniczny, żeby urwać dla rodzącego się państwa trochę śląskiego przemysłu.
"Powstanie" nie było oddolnym zrywem wolności. W jego planowaniu i organizacji brali udział oficerowie wojska polskiego niezwiązani z regionem. Jego szeregi zasilali ochotnicy zwożeni z Polski, którzy nigdy wcześniej nie byli na Śląsku, a podstawą ich uzbrojenia były sprzęt, amunicja i fundusze z Polski. To była po prostu wyrachowana agresja, która instrumentalizowała śląskie marzenie o autonomii i równych prawach. Polacy nigdy za nią nie odpowiedzieli, nigdy za nią nie przeprosili; nigdy nawet jej nie uznali. Ba, jeśli ktoś nazwie ją po imieniu, oplują go gęstym jadem. Bo "Korfanty wielkim Polakiem był"!

Fakty ani historia nie mają tu znaczenia. W Polskiej świadomości "powstanie" jest dobre, a jego uczestnicy są bohaterami, bo włączyli w granice II RP jej najlepiej rozwinięty region. To wyuczona postawa, betonowana przez instytucje państwowe i społeczne. O faktach, które przytoczyłem, większość Polaków zapewne nawet nie wie, a jeśli coś tam usłyszą, to będą to wypierać, bo nie pasuje im do kanonu. I podobnie Ukraińcom wtłacza się w głowy UPA - Polacy powinni więc lepiej to rozumieć.

Żeby było jasne: ludobójstwo na Wołyniu i "specjalna operacja militarna" Korfantego to inny kaliber. Skala i chatakter zbrodni są tu ogromnie różne. Ale mechanizm wybiórczej pamięci i wyparcia działa tak samo.

Mimo tego Polacy wynoszą się moralnie nad Ukraińcami, oczekując oczyszczenia ich panteonu, ale sami nie są gotowi krytycznie zmierzyć się z polskimi przewinami. Z tego powodu Wasze moralizatorstwo łatwo Ukraińcom będzie po prostu zbywać: bo wymagacie od nich standardu, którego sami nie spełniacie. Tak długo, jak obchodzone jest dzisiejsze święto, w swoim oburzeniu na Ukraińców, że nie cancelują swoich "bohaterów", Polacy będą po prostu hipokrytami.

Z Kajś: "Z jednyj strōny powstania to niy Srebrenica ani Wołyń, (...) kej sie chytało wroga, to czynsto uchodziōł ze życiym, strzaskany ino jak niyboskie stworzynie. Z drugij strōny pora tysiyncy ludzi straciyło życie, torturowało sie ich, rozstrzelowało, rozłupowało im czaszki, gwołciyło, zmuszało do jedzynio włosnego kału". A dzisiaj Polska się z tego cieszy.