Wydanie/Ausgabe 140/22.11.2025

Przedstawiciele Ruchu Autonomii Śląska obecni podczas wczorajszych (20.11.25)obchodów, pod bramą obozu "Zgoda" Po wielu latach starań udało się w końcu władzom samorządowym "zapanować" na tym miejscem. Jak wyszło? na zicher lepiej niż było. Ale niech każdy oceni sam, można to zrobić na przykład pod koniec stycznia, kiedy to jak co roku Ruch Autonomii Śląska będzie organizować Marsz. Kilka słów o samym obozie. Tragedia Górnośląska, rok 1945, zakończenie okrutnej nieludzkiej drugiej wojny światowej, radość, jednak nie dla wszystkich.

Mieszkańcy Śląska mieli się dopiero przekonać, co znaczy odpowiedzialność zbiorowa. W jeszcze do niedawna niemieckich obozach koncentracyjnych pojawili się nowi zarządzający. Według katowickiego IPN na terenie Śląska po zakończeniu wojny funkcjonowało co najmniej 200 obozów administrowanych przez polskie władze. Oprawcy w obozach posługiwali się językiem polskim, nosili na ramieniu biało-czerwone opaski. Polski rząd na emigracji też nie wyrażał sprzeciwu wobec prześladowań na terenie Śląska. Realizowana z rozmachem wizja jednolitej narodowo Polski, była realizowana nie tylko na Śląsku. Wyniszczano także inne mniejszości narodowe: Łemków, Mazurów, Kaszubów. Na Górnym Śląsku akcja ta nie była prosta, ponieważ przemysł potrzebował rąk do pracy i fachowców, którzy mogliby pracować w hutach i kopalniach.
Ilość obozów poraża. Wymienionych powyżej 200 to bardzo ostrożna liczba, mówi się, że obozów mogło być około 500! Jak można było się znaleźć w takim obozie? Na przykład poprzez donos sąsiada, któremu podobało się nasze mieszkanie. Albo było się właścicielem kamienicy lub jakiegoś zakładu, który wpadł w oko napływającym na bogaty Górny Śląsk Polakom. Wtedy robiło się donos, właściciel lądował w obozie, a jego rodzina w piwnicy budynku (przykład z Chorzowa, konkretnie z obecnej ulicy Truchana). Cały ten proceder regulował dokument z dnia 28 lutego 1945 roku, w którym można m.in. przeczytać: „Sąd grodzki orzeka postanowieniem, w którym w razie uwzględnienia wniosku [o rehabilitację], że wnioskodawca posiada pełnię praw obywatelskich i nakazuje zwolnienie jego majątku spod zajęcia, dozoru i zarządu, w razie zaś odrzucenia wniosku postanawia: umieszczenie wnioskodawcy na czas nieoznaczony w miejscu odosobnienia (obozie), poddanie go przymusowej pracy, utratę na zawsze praw publicznych oraz obywatelskich praw honorowych tudzież przepadek całego mienia. Sąd może ponadto postanowić przepadek mienia, żyjących z wnioskodawcą bliskich członków rodziny.”
Jak możemy przeczytać na stronach IPN, przy kierowaniu do obozu stosowano bowiem dosyć niejasne kryteria i jednym z powodów były z pewnością względy materialne, czyli chęć zagarnięcia majątku osoby osadzonej w obozie. Wiele osób zamknięto w obozie jedynie dlatego, że nie posiadały przy sobie dokumentów tożsamości. Obozem w świętochłowickiej Zgodzie kierował Salomon Morel -urodzony w 1919 w Grabowie – funkcjonariusz polskiego aparatu bezpieczeństwa. Morderca, sadysta, bestia w ludzkiej skórze. Zmuszał członków rodzin do wzajemnego katowania się, a nawet do kanibalizmu. Osobiście zatłukł kilkanaście osób nogą od krzesła. Dla zabawy kazał układać piramidy z ludzi, którzy kładli się jeden na drugim. Ci na samym dole umierali w męczarniach. Morel w 1964 roku obronił pracę magisterską pod tytułem „Praca więźniów i jej znaczenie”. Chwalił się współpracą z władzami klubu Ruch Chorzów, w Chorzowie mieszkał na przedłużonej ul. Wolności. W 1996 postawiono mu zarzut ludobójstwa. Zmarł w 2007 roku w Izraelu, którego władze odmówiły ekstradycji Morela do Polski. Do końca życia cieszył się polską wysoką emeryturą.
Obozem w Łambinowicach kierował Czesław Gęborski – urodzony 1924 w Dąbrowie Górniczej – funkcjonariusz polskiego aparatu bezpieczeństwa. Sprawował funkcje komendanta między majem 1945 a październikiem 1946 roku. Poddawał więźniów śmiertelnym torturom, pozwalał na wielokrotne gwałty, mordował kobiety w ciąży, bił na miazgę, zastrzelił dwuletnią dziewczynkę składającą kwiaty na grobie matki, odciął piłą nogę choremu nauczycielowi, pozwolił, aby strażnik przejechał ciężarówką po głowie osadzonego. A przede wszystkim podpalił barak i pod pretekstem tłumienia buntu osobiście zastrzelił 48 osób. Oskarżony o zbrodnie zmarł w trakcie procesu 2006 roku w wieku 82 lat. To tylko sylwetki dwóch oprawców, a było ich około 500, do tego cały personel obozowy. To przedstawia niewyobrażalną skalę prześladowań.
Należy Pamiętać!!!
Ludzie na całym świecie wiedzą o niemieckich nazistowskich obozach koncentracyjnych. Jeżeli tylko ktoś nazwie je polskimi, podnoszą się głosy oburzenia. My Górnoślązacy/Ślązacy powinniśmy być oburzeni, kiedy zbrodnie na Górnym Śląsku przypisuje się „beznarodowym” komunistom.

 

 

 

 

Komentarze

0
Brygida Loska
3 weeks ago
Moja babcia była więziona w „Zgodzie” aż do jej likwidacji, następnie przeniesiono ją do obozu w Jaworznie. Opisałam jej tragiczne losy i kościelne czasopismo Zwiastun opublikowało moje wspomnienia. Mam nadzieję, że następne generacje nie zapomną.
Like Like Cytować