To jedna z najmroczniejszych zagadek kryminalnych współczesnej Opolszczyzny. Mija 12 lat od dnia, w którym bestialsko zamordowano Dietera Przewdzinga, wieloletniego burmistrza Zdzieszowic. Mimo upływu ponad dekady, setek przesłuchanych świadków i zaawansowanych analiz kryminalistycznych, sprawca wciąż pozostaje na wolności. Bliscy i mieszkańcy jednak nie zapominają – wkrótce znów pobiegną "Szlakiem Dietera", by uczcić jego pamięć.
Do tragedii doszło w lutym 2014 roku w domu letniskowym burmistrza w Krępnej. Miejsce, zwane przez miejscowych "ranczem", znajdowało się na uboczu, pod lasem. Śledczy od początku podkreślali, że nie była to przypadkowa śmierć. Cios zadano precyzyjnie, a z domu nie zginęło nic wartościowego.
Ostatnie minuty życia Dietera Przewdzinga
Feralnego dnia (18 lutego 2014 roku) Dieter Przewdzing był pochłonięty prywatnymi sprawami związanymi z organizacją zbliżających się 70-tych urodzin. Ostatnim razem mieszkańcy Krępnej widzieli go ok. godz. 18.00 - wiózł wtedy opał do domu. Ostatni kontakt z burmistrzem był natomiast nawiązany o 18.38.
Dieter Przewdzing dzwonił wtedy ze swojej komórki do znajomego z Tarnowa Opolskiego, prosząc o numer telefonu do zespołu muzycznego, który miał zagrać na jego urodzinach.
Do zabójstwa doszło najprawdopodobniej ok. godz. 19.00 we własnym domu w Krępnej. Nieświadomy tego co się wydarzy, Dieter Przewdzing mógł sam otworzyć drzwi mordercy. Wtedy sprawca zaatakował go ostrym narzędziem podcinając mu gardło - działał w taki sposób, by ofiara szybko się wykrwawiła.
Godzinę później do domu Dietera Przewdzinga wszedł jego przyjaciel, który zastał burmistrza leżącego w kałuży krwi. To on wezwał karetkę - na pomoc było jednak zbyt późno.Z
Trzy motywy zbrodni i cisza w eterze
Prokuratura Okręgowa w Opolu prowadziła w pierwszych latach intensywne śledztwo w sprawie zabójstwa. Przesłuchano około 300 świadków, wypompowywano wodę ze stawów w poszukiwaniu narzędzia zbrodni, przeszukiwano lasy, powoływano biegłych tworzących profil psychologiczny sprawcy. W pewnym momencie sprawa nabrała nawet międzynarodowego charakteru, bo zakładano, że sprawca mógł być cudzoziemcem. Ostatecznie morderca nigdy nie został ujęty.
Kryminolodzy, pytanie przez reportera nto o potencjalne motywy zbrodni stawiali trzy hipotezy: motyw majątkowy, osobisty lub polityczny. Ten ostatni budzi najwięcej emocji. Pod koniec życia Przewdzing głośno mówił o autonomii gospodarczej Śląska, chcąc, by podatki zostawały w gminach, a nie płynęły do Warszawy.
Dieter Przewdzing. Jaki był burmistrz Zdzieszowic?
Józef Swaczyna, były starosta strzelecki i bliski znajomy zamordowanego, wspomina go jako samorządowca z krwi i kości.
– Zawsze gdy rozpoczynała się jakaś dyskusja, to Dieter najpierw cierpliwe słuchał, a potem wstawał i głośno mówił, co sądzi na dany temat. Ripostował zawsze prostym językiem i niezwykle celnie. Nie brał przy tym pod uwagę jakichkolwiek zależności politycznych. Dla niego liczył się tylko cel, a było nim zapewnienie mieszkańcom Zdzieszowic godnego życia – opowiada Swaczyna.
Dieter Przewdzing słynął z nietuzinkowego stylu bycia. Ważne rozmowy biznesowe wolał prowadzić na swoim ranczu, bez krawata i w przyjacielskiej atmosferze.
Pamięć wciąż żywa. Marszobieg dla Dietera Przewdzinga
Mimo, że sprawiedliwości nigdy nie stało się zadość, pamięć o burmistrzu wciąż jest kultywowana. Piotr Pakosz z opolskiej "Solidarności" zaprasza na wydarzenie, podczas którego wspomniana będzie pamięć o Dieterze Przewdzingu:
– Serdecznie zapraszamy 21 lutego o godz. 10.30 na Marszobieg Pamięci, rozgrywany dla uczczenia Świętej Pamięci Burmistrza Zdzieszowic Dietera Przewdzinga w XII rocznicę tragicznej śmierci. Nie umiera ten, kto żyje w sercach naszych – apeluje Piotr Pakosz.
Uczestnicy marszobiegu najpierw złożą kwiaty na mogile burmistrza (cmentarz w Żyrowie), a następnie pobiegną przez las do Krępnej – na ukochane przez niego ranczo, gdzie pod obeliskiem oddadzą hołd zamordowanemu samorządowcowi.
NTO



































