Wydanie/Ausgabe 119/07.11.2022

   

Uroczystości Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny to czas, który poświęcamy na odwiedziny cmentarzy, aby się pomodlić za Zmarłych bliskich i przyjaciół oraz zapalić na ich grobach znicze, będące symbolem żywej pamięci. Razem z rodziną i znajomymi wspominamy naszych przodków; kim byli i co im zawdzięczamy. A zawdzięczamy im wiele. Przede wszystkim rozwój cywilizacyjny naszej śląskiej ziemi. To oni kształtowali naszą tożsamość i nasze otoczenie. Nauczyli nas tolerancji dla ludzi z zewnątrz i szacunku do prawa i władzy oraz do pracy i pieniądza.

Te wartości chcielibyśmy przekazać naszym dzieciom i wnukom, na przekór dzisiejszej władzy. Jej przekonanie o nieomylności, nieodpowiedzialność, nacjonalistyczne nadęcie, wrogość lub niechęć do innych narodów, szczególnie do Niemiec jest obca Ślązakom. Zastanawiamy się, jaką przyszłość może mieć Śląsk w Polsce, która zamierza wyjść z Unii i kontynuować odwieczne wojny z sąsiadami, kiedy każda przyszłość zaczyna się dziś.

Jest jak jest                                                                                                                                  

Każdy z nas ma prawo inaczej odbierać przeżywany czas, zwłaszcza w jego wymiarze społecznym i politycznym. Widzimy, że nasz jest gorszy od przeszłości i nieprzewidywalnie niebezpieczny. Rządząca partia od lat zajmuje się głównie utrzymaniem swojej władzy. Powierza stanowiska wyłącznie swoim ludziom, nie bacząc na ich kompetencje. W czasie światowego kryzysu energetycznego, polityką energetyczną w Polsce zajmują się humaniści. Kancelarią Premiera kieruje były ogrodnik, który wcześniej odszedł w atmosferze skandalu z funkcji marszałka sejmu, przy czym Premier twierdzi, że to jego autorski pomysł. Najdziwniejszą jednak postacią w polskim rządzie jest wywodzący się z Opola, wiceminister rolnictwa Janusz Kowalski.

Tygodnik Kraków pisze o nim w artykule „Rolnik z nadania”, że jest najsłynniejszym wiceministrem w całej UE. Nie odróżnia konia od osła i nie widzi różnicy pomiędzy żytem, pszenicą, a owsem. Zamierza odzyskać UE dla narodów państw członkowskich, pokonać komunistów, lewactwo i lobby LGBT – wszystkich, którzy niszczą naszą cywilizację.

Wieść gminna niesie, że awansował na faworyta samego Prezesa, dodaje Tygodnik. Jego asystentem był ślusarz – górnik, którego musiał się pozbyć po ujawnieniu afery, iż tworzył układ do przejęcia tysięcy hektarów państwowych gruntów w woj. opolskim.

Z zażenowaniem obserwujemy występy w kolejnych miejscowościach zadowolonego z siebie Prezesa, głoszącego uniwersalną winę Tuska i narastające zagrożenie ze strony Niemiec. Widzimy żałosne żarty i infantylne reakcje licencjonowanej publiczności. Przeraża nas poziom i sposób zadawania Prezesowi pytań. Na szczęście poziom odpowiedzi przerywany rechotaniem jest kompatybilny. Starzy Ślązacy powiedzieliby, że pomału Prezesowi „rozum sie w kejza obrocou” Pozostaje pytanie, czy naprawdę będziemy musieli  jeszcze przez rok obserwować ten kosztowny i koszmarny cyrk polityczny. Polska jest pięknym krajem, ludzie w większości są wspaniali, ale pozostała niezbyt rozgarnięta część społeczeństwa i tępi politycy powodują, że żyje się nam coraz gorzej. Jest jak jest, jednak czy musimy się na to godzić?

I co dalej?                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                      Sytuacja w kraju może się zmienić dopiero po kolejnych wyborach. Tytułem publikacji nawiązujemy do utworu Czerwonych Gitar – „Matura”. Parafraza tego utworu na potrzeby wyborcze mogłaby brzmieć tak: „Hej, za rok wybory (…) Już niedługo, coraz bliżej – za pół roku (…) Czas ucieka i wybory coraz bliżej (…) I co dalej?”. Kolejny raz maturę możemy zdawać po roku, ale na kolejny egzamin z dojrzałości obywatelskiej trzeba czekać cztery lata.

Rozsądnego, dojrzałego politycznie społeczeństwa w demokratycznych krajach na to nie stać. PiS słabnie; drożyzna, inflacja, kłopoty z ogrzewaniem mieszkań, brak unijnych pieniędzy, wojna w Ukrainie, ogromne zadłużenie państwa – to wszystko ciąży na wizerunku pazernego i niekompetentnego pisowego rządu. Rządu najliczniejszego i najkosztowniejszego w historii III RP.

Oficjalna narracja władzy głosi same sukcesy, od uzdrowienia Odry przez zaopatrzenie w węgiel po najlepszą sytuację ekonomiczną w Europie, o dogonieniu Japonii nie wspominając. My w te piękne opowieści nie wierzymy. Nie wierzymy też, że Prezes i Premier rozumieją wszystkie zagrożenia i potrafią skutecznie rządzić. Czują jednak, że ich czas się kończy, dlatego już próbowali Ustawą zagwarantować sobie pozostanie przy „Korycie”. Wiemy, że zwykle każdy rząd potrafi się sam wyżywić, jednak i my będziemy musieli sobie sami radzić w nadchodzącej przyszłości.

Kiedyś prezydent Duda śpiewał na Tik Toku o ostrym cieniu mgły. Był to śpiew Proroka, bo mgła przed nami coraz gęstsza, a my nie wiemy co się za nią kryje. Już dawno przyszłość nie była tak niepewna w skali państwa i narodu jak obecnie. Przyszłoroczne wybory mogą, ale wcale nie muszą zmienić sposobu sprawowania władzy w Polsce. Opozycja może te wybory wygrać, ale nie ma powodów aby cieszyła się na wyrost. Jest bowiem niezdyscyplinowana, rozkapryszona, knuje przeciwko sobie i często przedkłada swój partyjny interes nad interesem narodu.

Brońmy Swego Opolskiego                                                                                                                                                                      Jako Ślązacy i Mniejszość Niemiecka nie mamy żadnego interesu, aby w wyborach wspierać Zjednoczoną Prawicę. Nie akceptuje ona śląskości i nadal przyśpiesza asymilację MN. Po prawie całkowitej likwidacji języka niemieckiego w szkołach za sprawą opolskiego „Janusza”, przymierza się on do likwidacji podwójnego nazewnictwa na terenach zamieszkałych przez MN. On naprawdę robi wszystko, aby nas poróżnić z Polakami, a na to nie może być naszej zgody. Tylko razem możemy być silni i coś zdziałać, tak jak w 1998 roku razem obroniliśmy się przed likwidacją województwa.

W przyszłym, wyborczym roku będziemy obchodzić 25 – lecie obrony Swego Opolskiego. Wtedy to pod hasłem Polacy, Ślązacy, Niemcy razem brońmy swego Opolskiego, udało się nam sprzeciwić rządowej inicjatywie likwidacji województwa. Był to z naszej strony pokaz kultury politycznej i determinacji, w którym przodowali ówczesny wojewoda Ryszard Zembaczyński, przewodniczący Obywatelskiego Komitetu Obrony Opolszczyzny Janusz Wójcik, śp. dr Danuta Berlińska i poseł Henryk Kroll.

Przypomnieniem tamtych czasów jest dziś pomnik Andrzeja Czyczyły, który stoi przy Placu Wolności. Szczególnie jednak należy pamiętać o„Łańcuchu nadziei”, który 7. czerwca 1998 roku połączył krańce województwa. Był on uwieńczeniem naturalnego, kulturalnego i upartego dochodzenia swoich racji. Dzisiaj, kiedy PiS sieje nienawiść i dzieli Polaków oraz w cyniczny sposób atakuje UE i Niemców, nazywając ich faszystami i potomkami morderców, powinniśmy tu na Górnym Śląsku znowu zewrzeć szeregi przyzwoitych obywateli.

Musimy wspomóc te partie opozycyjne, które chcą zmienić ten stan rzeczy i przywrócić praworządność oraz normalność w traktowaniu odwiecznych mieszkańców naszej wspólnej ziemi. Przywrócić ludziom nie tylko nadzieję, ale także wiarę i miłość, pamiętając przy tym, że najważniejsza jest miłość, bo tylko ona może przezwyciężyć wszechobecną PiSową nienawiść i dzielenie ludzi na lepszych i gorszych. Dlatego też, prosimy liderów opolskich opozycyjnych partii i stowarzyszeń, w tym liderów MN, o zbudowanie z okazji nadchodzących wyborów, nowej regionalnej wspólnoty politycznej - nowego „Łańcucha nadziei”, który zapewni nam godniejszą i spokojniejszą przyszłość.

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

   
© Silesia - Śląsk - Schlesien 2009-2021