Wydanie/Ausgabe 118/11.09.2022

   

TVS - telewizjaSILESIA

Ten znak jest symbolem regionalnej stacji telewizyjnej, ale mógłby też śmiało być logiem ośmieszania godki. Bo w TVS mamy do czynienia z Jakąś jej straszną karykaturą.

Choć nie oznacza to wcale, że wszę­dzie jest tak źle. Bo na przykład w Radiu Piekary jest bardzo dobrze, a tamtejszy felietonista Eugeniusz Kos­mala (Ojgen z Pnioków) używa języka, którego Polak „za pierona niy wymiarkuje”.

I składnia śląska, i słownictwo, a polonizmów praktycznie nie ma. Co najśmieszniejsze, Kosmala sam uważa się za Ślązaka-Polaka, ale uznaje godkę za język regionalny, a nie gwarę. W Radiu Fest można usłyszeć wiadomości po Śląsku w wykonaniu Marka Szoł­tyska. Szołtysek wręcz twierdzi, że to polski dialekt, ale daj Boże, żeby choć 10 procent zwolenników języka ślą­skiego mówiło po Śląsku tak, jak on. Bo to, czym posługuje się Szołtysek to jest rychtyczno ślosko godka.

Jest jeszcze lokalna, rudzko-bytomska telewizja Sfera, gdzie duet Swaczyna-Baraniok przygotowuje po Śląsku wiadomości. To także próbka prawdziwej śląszczyzny. Ale poza tym mamy do czynienia z jakimiś językowymi pokrakami.

I tutaj dochodzimy do sedna sprawy. Żaden język nie rozwija się na ulicy, wśród kibiców na stadionie, w sklepie czy nawet radiu, telewizji, kabarecie. Język rozwija Literatura. Tymczasem literatury po Śląsku nie ma.

W teatrach tez bywa różnie* ale trzeba powiedzieć, że poprzeczkę bardzo wysoko podnoszą konkursy „Gazety Wyborczej” na jednoaktówkę po Śląsku. Roman Gatys, Leszek Sobieraj» Marcin Melon - by wspomnieć tylko niektórych laureatów, to autorzy którzy swój talent literacki potrafią wyrażać w śląskiej godce. Plus oczywiście Dariusz Dyrda, którego „Marika” bije na śląskich scenach rekordy popularności. Wszyscy oni piszą po Śląsku - ciekawie i dobrze językowo, Tylko kto to czyta?

Nie ma języka bez literatury

I tutaj dochodzimy do sedna spra­wy. Żaden język nie rozwija się na ulicy, wśród kibiców na stadionie, w sklepie czy nawet radiu, telewizji, kabarecie. Język rozwija literatura. Tymczasem literatury po Śląsku nie ma. Kazimierz Kutz z rozbrajającą szczerością przyznał, że „Piątą stronę świata” napisał po polsku, bo niby kto po Śląsku by to czytał? W przy­padku Kutza dochodzi jeszcze ten element, że wiekowy reżyser miesz­kając od ponad pół wieku w War­szawie, niemal godki zapomniał. Gdy próbuje jej używać, kaleczy prawie tak samo jak TVS.

Na wielkiego pisarza wyrasta (a może już wyrósł) Szczepan Twardoch z Pil­chowic. Ale także on pisze po polsku, bo to jest intelektualne tworzywo, w którym czuje się najpewniej. Jak wyjaśnia to Jerzy Ciurlok, śląski intelektualista:

- kożdy, fto słuchoł Masztalskigo, kożdy, fto mie zno wiy, co poradza godać. No ale kiej przychodzi do intelektualnego dyskursu, byda godoł po polsku, skirz tego co to je godka, we kieryj żech sie wyuczył, wybildowoł. To godka mojigo intelektu. I we nij lepiyj wyrazić mi myśl, jak we ślfinskij godce”.

Potwierdza to także Dariusz Dyrda, Autor kilku świetnych sztuk (komedii) 

Żeby pisać, ktoś musi czytać

Zarazem jednak zwraca uwagę na jeszcze jeden aspekt: - Poza tym problem z literaturą po Śląsku nie jest nawet taki, kto ją napisze, tylko kto ją będzie czytoł. My wszyscy chętnie słuchomy śląskich tekstów, ale mało kto chce je czytać. Nie mamy nawyku czytania po Śląsku, przychodzi nam to z trudem. A lite­ratura potrzebuje obu stron. I pisarzy i czytelników.

A jeśli książki po Śląsku nie będą czytane, to nie będą pisane. Wtedy mowa będzie obumierać, zostanie skansen. Przeciwdziałać próbuje Sto­warzyszenie Osób Narodowości Ślą­skiej, które zaczęło wydawać „Kanon ślonski” Sęk w tym, że do tych tłu­maczeń literatury światowej na godkę można mieć jeszcze więcej zastrzeżeń, niż do „gryfnie.com”.

Dlatego 21 lutego trzeba zadać py­tanie, czy jesteśmy skazani na ten skan­sen. Na umieranie godki. I odpowiedzieć dość smutno: jeśli Ślązacy nie zaczną czytać po Śląsku, to tak, to godka obumrze. Godanie na ceście, śpićwki niy styknom. Abo godka rozwinie sie w wersji pisanćj, literackiej abo za po- ranoście lot bydzie śniom szlus.

Bo kożdo godka, musi mieć muster. Musterm polskij godki niż som Wo­jewódzki, Tusk, Doda ino durś Prus, Sienkiewicz, Szymborska, Pilch, Je­rzy Urban, ks, Tischner. To óni kreujom standardy polskij godki. Bez standarduw godka pomijo. A stan­dardów naszej na dzisio nie kreuje żodyn.

Latosi Dzień Języka Ojczystego je pod hasłem „Podręcznik do nauki ję­zyka”. My napiszemy szerzyj: ksiónżka we godce. Ino ksiunżka poradzi godka zretować przed skansenem.

 ADAM MOĆKO

JOANNA NORAS

 

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

   
© Silesia - Śląsk - Schlesien 2009-2021