Wydanie/Ausgabe 119/07.11.2022

   

To początek trzeciego miesiąca wojny Federacji Rosyjskiej z Ukrainą. Wojna w pełnym tego słowa znaczeniu, choć Moskwa nazywa ją specjalną operacją polityczną, mającą na celu pozbycie się z Ukrainy elementów nazistowskich.  Oczywiście Ukraina nie jest całkowicie wolna od nazizmu, jednej z wiodących sił w tym kraju, Prawy Sektor w pełni kontynuuje w praktyce politycznej program, który Stefan Bandera rozpoczął w latach 20. na Ukrainie. Bardzo wasalna postać z Hitlerem i NSDAP. Nie można o tym zapomnieć, jak również o tym, że ukraińscy faszyści pod sztandarem Bandery w okrutny i brutalny sposób wymordowali na Wołyniu i części polskiego Podola ok. 200 tys. ludzi. Tylko dlatego, że byli Polakami.

   Dziś mołojcy z ukraińskiego ochotniczego pułku Azow, oblężeni w hucie Mariupol, wołają do całego świata o ratunek, nie pamiętając, że wczoraj jako chuligani głównie klubu Metalist Charków wezwali do marszu na Kursk, Woroneż , Moskwy, ale także Lublina i Krakowa. wciąż przeważają poglądy o konieczności budowy „Wielkiej Ukrainy”, oczywiście kosztem Rosji, ale także Polski, Słowacji i Węgier.

       To tyle, jeśli chodzi o bardziej ideologiczną kwestię. Ale politycznie Federacja Rosyjska jest agresorem i agresorem w świetle prawa międzynarodowego. Rosyjscy żołnierze, używając silniejszego prawa, mordują i rabują na wschodniej i środkowej Ukrainie.

Sytuacja polityczna jest bardzo złożona Ukraińscy politycy, na czele z prezydentem Zełenskim, od dawna testują Putina na swój sposób. Test polegał na tym, na ile wolnego manewru politycznego Ukraina mogła sobie pozwolić. szybko zostać członkiem NATO i Unii Europejskiej. Oczywiście znaczna część ukraińskiego rozumowania establishmentu w sposób uproszczony. Ci politycy uważają, że Ukraina po prostu zasługuje na członkostwo w tych organizacjach, oczywiście wraz z wszelkimi możliwymi przywilejami płynącymi od stad. Bo politycy ukraińscy w ogóle nie myślą o oczywistych zobowiązaniach wobec tych organizacji.

   Tymczasem sprawa nie jest taka prosta, bo każdy kraj ma przed sobą długą drogę zarówno do UE, jak i do NATO, musi po prostu w procesie konwergencji dostosować swój system polityczny oraz struktury gospodarcze i społeczne do potencjału. członkostwo w obu tych bardzo ważnych organizacjach.

   Dziś widać wyraźnie, że w przewidywalnej rzeczywistości droga do NATO jest po prostu zamknięta, a do Unii Europejskiej, będzie bardzo długa i wyboista.

W tym miejscu należy również zwrócić uwagę na fakt, że ukraińscy politycy, ale także ukraińska opinia publiczna, w dużej mierze zbłądzili. Przez niektórych polityków zachodnich, którzy także chcieli przetestować Rosję, na ile politycznie pozwoliłoby Ukrainie geopolitycznie przenieść się do obozu politycznego przeciwstawiającego się Rosji.

  Tutaj największą winę ponosi typowy polityczny przegrany, Boris Johnson, premier Wielkiej Brytanii, któremu grozi odwołaniem ze stanowiska premiera nawet jego własnej partii, oraz Joe Biden, który jest bardzo słaby pod względem treści i polityki. Ci politycy, a za nimi oczywiście rządząca obecnie w Polsce prawicowa drużyna nacjonalistyczna, zapewniali ukraińskie władze, że teraz jest dla nich najlepszy czas na grę na nosie Moskwy i całkowite uwolnienie się od wszelkich wpływów Federacji Rosyjskiej, rozbić państwo rosyjskie na co najmniej kilka mniejszych. Są to sugestie, które papież Franciszek nazwał „NATO szczekającym u bram Moskwy”.

  Oczywiście wiele krajów, a jeszcze bardziej zachodnim politykom, bardzo by się podobało, gdyby Rosja upadła, ale jest to absolutnie mało prawdopodobne. Był taki moment podczas prezydentury B. Jelcyna, w którym Rosja zaczęła się chwiać, jako państwo. Komunikacja gospodarcza między kilkoma jej częściami została zerwana, Nawet syberyjska kolej naftowa przestała kursować na całej trasie między Moskwą a Władywostokiem w wyniku awarii torów. Ale to wtedy rosyjskie elity i oligarchowie sięgnęli po W. Putina, który skutecznie scentralizował Federację i przywrócił jedność państwa. A dziś trzeba jasno powiedzieć, że Kalifornia, Oregon, Nevada i inne zachodnie stany oddzielą się od Waszyngtonu, niż upadnie Rosja.

Jednak przebieg wojny niekoniecznie przebiega zgodnie z zamierzeniami Rosji. Na kremlowskich salonach wyobrażano sobie, że ta wojna będzie rodzajem ekspedycji karnej na Ukrainę. Wojska rosyjskie miały w szybkich nalotach zająć Kijów i kilka innych ośrodków Ukrainy. Wtedy powstałby nowy rząd na korzyść Rosji i byłby praktycznie po problemie.

    Dlatego, wbrew wszelkim zasadom sztuki wojennej, rosyjskie kolumny wojskowe przemieszczały się aż z siedmiu zupełnie różnych kierunków bez określonego środka ciężkości, czego wymagają podstawowe zasady sztuki operacyjnej.

   W związku z tym wojskom ukraińskim stosunkowo łatwo było zaatakować nadmiernie rozciągnięte kolumny wojsk rosyjskich i rosyjską logistykę wojskową, które maszerowały. Ujawniono kolejną negatywną dla Rosji przesłankę: siły zbrojne tego kraju liczą w czasie pokoju 1250 mln ludzi, ale siły lądowe to tylko 295 tys. Liczba żołnierzy Federacji Rosyjskiej służy w bardzo złożonym systemie przeciwlotniczym i przeciwrakietowym, także kadrowym. Ponadto dobór przydatności do służby w wojskach lądowych jest słaby. Innym negatywnym aspektem jest to, że o ile w różnych innych rodzajach wojsk około 70 proc. stanowią żołnierze zawodowi i kontraktowi, o tyle w wojskach lądowych jest to tylko 45 proc., ponieważ znaczna część selekcji odbywa się również z perspektywy innych rodzajów wojsk. Oczywiście nie do marynarki. i niektóre siły powietrzne. W stadzie wojsk lądowych stosunkowo dużo jest zwykłych, praktycznie obowiązkowych poborowych, którzy nie wiążą swoich perspektyw życiowych z zawodową lub kontraktową służbą wojskową.

Na przykład w trzyosobowej załodze czołgu mechanik-kierowca jest żołnierzem poborowym. Powinien wyruszyć do bitwy po co najmniej sześciu miesiącach szkolenia i zdaniu egzaminu na prawo jazdy na pojazdach opancerzonych w terenie. Jednym z zadań jest również prowadzenie dalszego szkolenia kierowcy. Piechota zmechanizowana z kolei na poziomie drużynowym to swego rodzaju mieszanka profesjonalizmu, ale też rekrutacji. Można przypuszczać, że w 9-osobowym zespole, który wyskakuje z BTR lub BWP i rozwija się w mini tyralierkę, dwóch lub czterech żołnierzy to zawodowcy. Ale reszta to słabo wyszkoleni i często bardzo przestraszeni poborowi w wieku 18-19 lat.

    Nie pomaga w tym fakt, że wszyscy są uzbrojeni w bardzo nowoczesny AKM y-74 kaliber 5,45 z granatnikami 40 mm. Ponieważ sama nowoczesna broń nic nie robi.

Rosjanie ponieśli swoistą klęskę pod Kijowem, bo około 70-tysięczna armia, która wkroczyła na Ukrainę w pierwszej fali, była przygotowana tylko na swego rodzaju marsz wojskowy. A Ukraińcy, którzy bynajmniej nie grzeszyli nadmierną organizacją, szybko zorientowali się, że rosyjskie kolumny zaopatrzeniowe to po prostu rzędy samochodów, praktycznie bez eskorty. Katastrofy w sensie militarnym przydarzyły się również Rosjanom na innych kierunkach operacyjnych.

     Oczywiście rosyjskie lotnictwo w ciągu trzech dni zmiotło z ukraińskiego nieba ukraińską armadę powietrzną. Tutaj nie mogło być niespodzianki. Bo Rosjanie i Ukraińcy używają w zasadzie tych samych maszyn, opartych na konstrukcjach MIG-25 i SU-27. Ale ukraińskie maszyny to wczesne konstrukcje, z których najnowsze mają około 30 lat. Stan techniczny tych ukraińskich maszyn pozostawia wiele do życzenia. W tej części ukraińskich sił zbrojnych po prostu ma miejsce techniczny kanibalizm. Po prostu tłumaczymy całe moduły z jednej kamery na drugą. Również ukraińscy piloci nie latają, więc ich poziom wyszkolenia pozostawia wiele do życzenia.

   Ale z kolei Ukraina otrzymała ogromne dostawy sprzętu wojskowego z krajów NATO, w tym zestawy przeciwlotnicze. I to najnowszych pokoleń. To znacznie utrudnia swobodne operowanie rosyjskim lotnictwem w przestrzeni powietrznej Ukrainy.

Jeśli chodzi o sprzęt pancerny i zmechanizowany, to obie strony używają też takiego samego lub bardzo podobnego sprzętu. Okazuje się, że Ukraina ma tylko niewielką liczbę czołgów. Zmodernizowane przez nich radzieckie T-64 i T-80 dla maszyn o hałaśliwych nazwach. Oplot i Bułat okazują się raczej nieudanymi konstrukcjami. Ale z przodu tych maszyn jest bardzo niewiele. Potwierdza się po prostu to, co zostało ujawnione w tajemnicy, a mianowicie, że Ukraina sprzedaje masowo swoje czołgi i transportery każdemu, nawet formalnie zakazanemu klientowi.

   Rosjanie jednak niczym nie zaskoczyli pod względem używanego sprzętu. Podstawowym czołgiem używanym w walce po stronie rosyjskiej jest głęboko zmodernizowany T-72 w wersji T-72-B3. Ten pojazd pancerny ponosi jednak bardzo duże straty na froncie. Nawet kilka tysięcy zestawów przeciwpancernych klasy Jawelin. Te łatwe w użyciu i bardzo skuteczne pociski eksplodują najczęściej podczas przelatywania nad bardzo słabo opancerzoną wieżą z góry. Pojawiły się już informacje, że w odpowiedzi Rosjanie zaczynają używać starych czołgów klasy T-55 pobranych z serwisu. stare konstrukcje, ale wciąż bardzo mobilne. Ponadto odlewana stalowa wieża znacznie lepiej wytrzymuje eksplozję nad nią niż nowsze maszyny T-72.

Po porażkach pod Kijowem, Czernihowem i kilkoma innymi miejscami rosyjskie sztaby musiały myśleć jak zwykle. Zupełnie inaczej wygląda drugi etap rosyjskiej ofensywy. Rosjanie skoncentrowali swoje siły na południu, gdzie już odnieśli sukces. Odessa całkowicie odcięła Ukrainę od morza. Być może będą chcieli iść dalej i dołączyć do kontyngentu swoich wojsk stacjonujących w Nadniestrzu. Nawiasem mówiąc, oczywiście przejmą ten w rzeczywistości niezbyt duży obszar.

  Ale głównym rosyjskim uderzeniem drugiej fazy operacji jest manewr okrążania w typowym dla Donbasu klasycznym stylu kanna. Tam znacznie silniejszy, bo w sumie ok. 160 tys. armii rosyjskiej uderza przez pół nocy z nie zajętego jeszcze obszaru Charkowa w kierunku południowo-zachodnim i z południa z rejonu Chersonia na północny wschód. Obecnie wojska rosyjskie są już silnie wzmacniane. Do wojsk lądowych wykonujących operację „Ukraina” dołączyło pięć brygad piechoty morskiej, które nie podlegają normalnym strukturom wojsk lądowych. Dodano także trzy niezależne pułki morskich sił specjalnych. Do wojsk rosyjskich dołączyły także dwa pułki kadyrowskich Czeczenów i jeden pułk Dagestanów. Do tego doszły dwa bataliony. Najemnicy rosyjscy z tzw. grup wagnerowskich, a obecnie jeszcze dwa bataliony syryjskich najemników oraz dwa libijskie najemników. Do dyspozycji Rosji jest też prawdopodobnie niekompletny batalion kubańskich ochotników. Mogą też być mniejsze jednostki wolontariuszy z Kirgistanu i Kazachstanu. Pojawiają się też sygnały, że po stronie rosyjskiej walczą ochotniczy pułk z Białorusi oraz przedstawiciele mniejszości rosyjskiej z Łotwy i Estonii.

   To bardzo poważne wzmocnienia. Mimo to prawie połowa rosyjskich żołnierzy to wciąż słabo wyszkoleni i dość tchórzliwi poborowi. Mimo to, mimo indywidualnych sygnałów o braku sprzętu i wyposażenia, jest to armia dobrze wyposażona. jednolicie i dobrze dowodzone. Całą operacją dowodził generał Dwornikow, dowódca Południowego Okręgu Wojskowego, który miał bardzo skuteczną praktykę dowodzenia w Syrii.

Paradoksalnie po stronie Ukrainy walczy więcej żołnierzy niż po stronie rosyjskiej. Teoretycznie jest to nawet trzysta tysięcy żołnierzy. Ale tylko około 110 000 to na ogół dobrze wyszkoleni żołnierze sił operacyjnych. Pozostałe to Wojska Obrony Terytorialnej oraz różne pododdziały nacjonalistów i tzw. ochotników przy MSW. Czasami te drugie są bardziej kłopotliwe niż dobre. Nacjonaliści, tacy jak pułk azowski, realizują swoje cele polityczne, czasem nie przejmując się problemami strategicznymi i operacyjnymi.

  W chwili obecnej w Donbasie rozmieszczone jest podstawowe zgrupowanie wojsk ukraińskich. Na terenie miasta Słowiańska. Tu rozegra się decydująca bitwa, ponieważ wojska rosyjskie powoli, ale skutecznie zbliżają się do tego miasta, zajmując inne miasta w ciężkich walkach. Ukraińcy bardzo liczą na swoje umocnienia powstałe w kilka lat po 2014 roku i często są to solidne betonowe bunkry bojowe. Mimo to silna artyleria rosyjska sukcesywnie przedziera się przez te umocnienia, torując drogę grupom szturmowym.

   Z naturalnych powodów należy zadać sobie pytanie, jak ta bardzo krwawa wojna ma dalej trwać. W sensie politycznym Rosja będzie dążyć do podboju i przejęcia wschodniej i południowej Ukrainy. Mniej więcej do linii Dniepru i na południu będzie chciał zająć obwody zaporoski i odeski. To pytanie o rodzaj politycznego losu Naddniestrza. Jeśli Rosjanie zajmą obwód odeski, uzyskają bezpośrednie połączenie lądowe z wąskim, ale strategicznie bardzo ważnym obszarem Dniestru. Tutaj jest mało prawdopodobne, by, jak przestraszył się prezydent Zełenski, chcieliby zająć całą Mołdawię, ale wspomniane Naddniestrze oczywiście tak. Zwłaszcza, że ​​w tym regionie poparcie dla unii z Rosją jest praktycznie jednoznaczne.

Czy Rosja anektuje okupowane terytoria? Prawdopodobnie w przyszłości tak. Ale na dziś zapewne stworzy, wzorem Doniecka i Ługańska, Republik Ludowych, inne tego typu quasi-państwowe podmioty. Dlatego możemy być świadkami powstania republik chersońskich, zaporoskich i odeskich. Może jeszcze jeden lub dwa. Kolejne pytanie brzmi, czy te republiki utworzą coś w rodzaju Nowej Federacji Rosyjskiej. I jest to bardzo prawdopodobne. Wtedy Moskwie łatwiej będzie zapanować nad tym tworem terytorialnym i doprowadzić do sukcesywnej aneksji jej terytorium.

    Jednym z ostatnich pytań jest to, czy istnieją zagrożenia dla względnie stabilnego pokoju na świecie. Dziś, dość paradoksalnie, takim znakiem zapytania jest los mostu krymskiego, czyli konstrukcji łączącej terytorium Krymu z centrum państwa rosyjskiego. ma to najmniejszy sens, ponieważ Federacja Rosyjska uzyskała już bezpośrednie połączenie lądowe z Krymem.

Pozostaje jednak kwestia prestiżu. Jeśli Ukraińcy uderzą w most, Rosja oczywiście odpowie atakiem nuklearnym na około 10-12 celów na Ukrainie. W tym oczywiście Kijów. Będą to strajki o małej mocy, ale będą to strajki nuklearne. A potem pojawia się duży problem, co dalej.

Rosja nie wygra wielkiej wojny konwencjonalnej z NATO, ale może osiągnąć strategiczny sukces w wojnie nuklearnej. Kraj ma około 5500 tysięcy głowic jądrowych. Pewnie około trzech tysięcy więcej. Pozostaje pytanie, w jakim stanie są obecnie rosyjskie środki przenoszenia tych głowic. Tutaj możemy tylko oszacować i zgadywać.

Rosja ma obecnie nie więcej niż dziesięć najnowszych ciężkich pocisków rakietowych klasy Sarmat. Wyraźnie widać gorączkową pracę przemysłu rakietowego nad produkcją tej już przetestowanej rakiety. Duże rakiety to skomplikowana działalność, więc te pociski mogą przylatywać z prędkością od dwóch do trzech miesięcznie. Tym bardziej, że podziemne i gabarytowe starsze pociski SS-18 Wojewoda/Santan są oczywiście przystosowane do pocisków Sarmat, ale cały sprzęt wymaga rozległej wymiany i modernizacji. To wymaga czasu, ale też wymaga czasu. Kolejne pytanie to ile pocisków SS-18 jest jeszcze w gotowości bojowej. Tutaj bez dalszych rozważań można powiedzieć, że co najmniej siedemdziesiąt. Oczywiście jest inny problem, czy te pociski zbudowane w latach siedemdziesiątych XX wieku z długim operacyjnym lotem balistycznym przebiją się przez amerykański system antyrakietowy. Ale ten system wcale nie jest ciasny. Rosyjski system oparty na pociskach S-400, a w niewielkim stopniu także na S-500, jest znacznie wydajniejszy.

     Wiemy, że w listopadzie-grudniu 2021 r. Rosja zamówiła około dwustu lub trzystu nowych pocisków typu Lajner. Pocisk ten jest obok starszej generacji rakiety Siniewa uzbrojeniem rosyjskich okrętów podwodnych typu Delta III i Delta IV. Ale jest to rakieta bardzo wydajna i niebezpieczna, oczywiście wielogłowicowa, na paliwo płynne, którą można również umieszczać w podziemnych silosach. Tutaj należy przyjąć, że około pięćdziesięciu takich pocisków zostało już umieszczonych na stanowiskach startowych. Mają tam prawdopodobnie pozostać, dopóki nie zastąpią ich znacznie więksi i bardziej niebezpieczni Sarmaci.

Jednym słowem, Federacja Rosyjska przygotowuje się również na ponurą alternatywę, jaką może być powszechna wojna nuklearna. Tym bardziej prawdopodobne jest, że Rosjanie postawili już na linii dwa kolejne boomery, czyli atomowe okręty podwodne z rakietami balistycznymi. Są to okręty klasy Borej A uzbrojone w wielogłowicowe pociski balistyczne na paliwo stałe typu Buława.

    Jest też prawdopodobne, że stocznia w Konsomolsku nad Amurem kilka miesięcy temu rozpoczęła budowę czterech znacząco zmodyfikowanych okrętów podwodnych typu Kilo. Okręty te mają być dużą nowością, przystosowaną nie tylko do wystrzeliwania pocisków obiegowych Kalibr, ale także sześciu pocisków Buława z pozycji pionowej.

     Wojna na Ukrainie trwa. Czy będzie to tylko lokalny konflikt na dużą skalę, czy też przerodzi się w niejasno pełzający globalny konflikt, pokażą nadchodzące tygodnie.

[1] AUTHOR; Colonel / r / dr. Academic lecturer. Member of the Polish Parliament for the second term of office

[2] W .Kowalski. Walka dyplomatyczno -polityczna o miejsce Polski w Europie w latach 1944-1945.Ki W .Warszawa.1974.s.58 i nast.. Por .S .Zabiello .O rząd i granice .Pax Warszawa.1954.s.41-45

[3] Z .Brzezinski. Wielka szachownica. Zysk i ska .Poznan.2004.s.114-117

[4] Corierre de la serra.05.05.2022

[5] Gorbaczow .Pierisrojka i nowe myslenie. KiW.Warszawa.2003.s.78 i nast.

[6] E .Januła. Kolej transsyberyjska .Nerw systemu Rosji./w/ Transport i komunikacja. Nr.4/2005

[7] Eugeniuisz  Janula .Armia Ukrainy/w/ http.www .Geopolityka. org.Dostęp.05.05.2022

[8] E  .Janula .Jak Putin zajął Krym/whttp .www./Geopolityka .org. Dostęp.05.05.2021

 

Komentarze  

0 #1 Henryk 2022-07-19 22:59
Jaki niechlujny tekst. Przydałby się redaktor, który to napisze po polsku, albo po niemiecku, a w każdym razie zgodnie z gramatyką, interpunkcją i rozsądkiem.
Cytować

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

   
© Silesia - Śląsk - Schlesien 2009-2021