Wydanie/Ausgabe 117/03.07.2022

   

Cytat:  Ewald Stefan Pollok z artykułu jak wyżej „Większość osób pozbawionych w ten sposób swojego stałego miejsca zamieszkania umieszczano w obozach zwanych pięknie – obozami pracy, w których tysiące zmarło z głodu, chorób, pobicia, a niektórych po prostu zamordowano. W Polsce takich obozów, jak stwierdziła TV Polonia, było około 1200. Wg źródeł niemieckich było 1255 obozów koncentracyjnych, obozów pracy i miejsc odosobnienia i 227 więzień, z tego na tzw. ziemiach odzyskanych odpowiednio 681 obozów i 119 więzień. Przykładowo w woj. łódzkim istniało po 1945 r. 81 obozów najróżniejszego typu, w województwie warszawskim – 54. W powiecie olsztyńskim – 126, w granicach teraźniejszego woj. opolskiego 214 obozów i więzień.”

Gdyby ktoś był zainteresowany szczegółami o Łambinowicach, to znajdzie je w RFN, w protokołach sądowych z zaocznego procesu komendanta obozu. Jego zbrodnie były powszechnie znane, również polskim władzom (i długo przemilczane), więc polski sąd się jednak, acz niechętnie, zajął jego losem. Dziwnym trafem ofiary nie stawiły się w sądzie mimo wezwania, a nie było komu odkopać masowych grobów – to nie katastrofa smoleńska, żadna tragedia, to byli przecież tylko Niemcy, zmieszani z Ślązakami o polskich korzeniach – czyli podludzie! To brzydkie wyrażenie wymyśliłem, bo często tak się jako Ślązak czułem.

Po co ekshumować zwłoki i zaszkodzić „patriocie”, który tylko wykonywał swe obowiązki? Został oczyszczony z zarzutu ludobójstwa i spokojnie żył dalej, śmiejąc się w kułak z zaocznego procesu. Nie wiem, czy niemiecki sąd był tak sprawiedliwy jak polski – nie mógł przecież żądać ekshumacji ofiar na terenie zwycięzcy wojny, ale miał jako świadka m.in. wicedyrektora Muzeum w Łambinowicach, który „wybrał wolność” i służył sądowi garścią informacji. 

***
Na tych trzech obozach kończy się moja wiedza, zdobyta dzięki obserwacjom i wiarygodnym świadectwom. Nie znaczy to oczywiście, że nie czytałem o innych, o „marginalnej liczbie” ponad 1000 w całej Polsce. Tak piszą ludzie, którzy naśladują „naukowców” od historii. Ja już dawno ujawniłem mój stosunek do historyków w roli naukowców.

Przyłączam się do zdania mądrego człowieka: „W danej dziedzinie jest tyle nauki, ile w niej jest matematyki”. To dotyczy nie tylko historii, ale nawet tak „ścisłej” nauki jak teologia! Mamy przykłady znakomitych osiągnięć „naukawych” profesorów teologii – np. wspaniała obserwacja specjalnej bruzdy u dzieci, zrodzonych wbrew woli Boga metodą in vitro.

Już taki wynik naukowy jest godny uhonorowania naukawca uściskiem rączki prezydenta kraju – dla niewtajemniczonych obywateli gorszego sortu – taki uścisk jest warunkiem uzyskania tytułu profesora, czego nie należy utożsamiać ze stanowiskiem profesora jak u pp. Lecha K. i Krystyny P. (podobnie u mnie). Tytułowanie ww. osób profesorami jest zwrotem grzecznościowym, związanym z ich miejscem zatrudnienia. Jeśli zakład pracy – przed odejściem pracownika lub po, na zawsze lub czasowo, chce uhonorować pracownika za ofiarną służbę, to postawi pomnik przed uczelnią, a nie przed byle jakim pałacem.

Ja jestem spokojny, nie zasługuję na inny pomnik niż wspólny z żoną pół km od domu na cmentarzu komunalnym. Nie mam zresztą szans, bo podobno miejsce jest już zajęte. Nie widziałem tego, bo nie mam kontaktów z byłym miejscem pracy, poza jałmużnami na Święta (karp) i latem na „Wczasy pod gruszą”. Za nasz pomnik zapłaci rodzina, a nie Naród z podatków.

Ciekawostka:

Chcąc sprawdzić podaną przeze mnie na podstawie przeczytanych artykułów w Silesii oficjalną liczbę ofiar obozu „Zgoda”, zadałem doktorowi Google hasło: „Obóz Zgoda w Świętochłowicach”.

Klikam Enter i pojawiła się informacja o Hotelu Zgoda w tym mieście. Potem długo, długo nic i kilka linijek pod dwujęzycznym tytułem: DZIYŃ PAMIYNCI ȎFIAR LAGRU ZGODA (EINTRACHT) DZIEŃ PAMIĘCI OFIAR OBOZU W ŚWIĘTOCHŁOWICACH-ZGODZIE.

Ten obcy język to „nieistniejący” według władz język śląski. Przewijam dalej, aż mnie palec zabolał, i natrafiłem na „zabawny” wpis. Podaję link, bo warto to przeczytać – ale w całości!

http://forum.gazeta.pl/forum/w,59,44817475,44817475,Pollakz_Pollokiem_o_obozach_koncentracyjnych.html

Nie był to jednak koniec bitwy Poll*ków – patriota pozwał „kłamcę” do sądu, a głupi sąd polski (jeszcze ten paskudny przed „dobrą zmianą”) uniewinnił niestety Polloka, olewając Pollaka, zgroza!

Tę dykteryjkę usłyszałem bezpośrednio od Polloka, Pollaka nie znam osobiście.

Antonius

   
© Silesia - Śląsk - Schlesien 2009-2021